roślinne farby

Czy już wspominałam o tym, że rośliny barwierskie mają różnorakie zastosowanie? Poza farbowaniem tkanin i bejcowaniem drewna, można ich używać jako farb wodnych do papieru. Czasami nawet nie potrzeba wygotowywać roślin, by uzyskać barwnik. Sposobów na naturalne farby do papieru jest wiele. Postanowiłam o nich wspomnieć przy okazji cyklu zajęć malarskich, jakie prowadzę tego lata.

malowanie roślinami

O tym, że w sztuce malarskiej są obecne pigmenty naturalne, wiadomo nie od dziś. Głównie chodzi o ochry i różnego rodzaju glinki, które stanowią bazę dla profesjonalnych farb, m.in. olejnych. Ale to nie koniec. Prostym sposobem możemy stworzyć bogatą paletę kolorów wyłącznie za pomocą popularnych gatunków roślin, wody i łatwo dostępnych odczynników. Powstaną wówczas amatorskie wodne farby, do których nie trzeba dodatkowego medium. Oczywiście będą to farby całkiem naturalne.

Spośród roślin barwierskich niemal wszystkie nadają się do malowania na papierze. Ja najczęściej stosuję marzannę barwierską, drzewo sandałowe, drzewo kempeszowe, wrotycz pospolity, nawłoć późną, orzech włoski, brzozę brodawkowatą, kruszynę pospolitą. Już ten zestaw daje całkiem niezłą paletę barw.
Wywar z kory, twardzieli drzewa, liści lub kwiatów, okraszony ałunem tudzież siarczanem żelaza spełnia swoją rolę. Należy jednak mocniej, tzn. dłużej wygotować daną roślinę, by pozbyć się nadmiaru wody. Podczas farbowania poprzez zanurzanie w kąpieli, tkaniny i tak absorbują odpowiednią ilość pigmentów, bez względu na ilość wody, w jakiej są one rozpuszczone. Malarstwo natomiast wymaga mocniejszego stężenia – papier nie jest zamaczany w wywarze, ale zaledwie niewielka ilość cieczy znajdująca się w pędzlu służy do uzyskania koloru. Warto dla ułatwienia wygotować rośliny w mniejszej niż zwykle ilości wody.

malowanie roślinami

Dodatkowe efekty można uzyskać stosują barwniki antocyjanowe, czyli te, które zmieniają odcień w zależności od pH środowiska. Znajdziemy je m.in. w owocach czarnego bzu, jagodach, wiśniach, a także herbacie z hibiskusa, czerwonej kapuście i burakach. Z owoców wystarczy wycisnąć sok, ewentualnie rozcieńczyć go wodą. Z kolei buraki lub kapustę możemy zanurzyć w wodzie, trochę pognieść, wygotować. Idealnie byłoby mieć wyciskarkę do soków i do niej wrzucić warzywa. Farba, w której główną rolę grają antocyjany, dostarcza wielu wrażeń i kolorów. Reaguje zarówno z wodą, jak i papierem. Im bardziej zasadowy odczyn, tym kolory zmierzają w stronę niebieskiego, a nawet zielonego. W środowisku kwaśnym zaś stają się różowe i czerwone. Fiolet i bordo są względnie „naturalnym” stanem rzeczy.

akwarele z roślin

I tutaj dochodzimy do momentu, w którym do naszej palety dzikich barw należy dołączyć odczynniki rodem z kuchni. Soda oczyszczona zmienia środowisko na zasadowe, zaś kwasek cytrynowy, nietrudno się domyślić, zakwasza. A zatem, można te dwa proszki rozrobić w kubeczku z farbą albo posypywać nimi papier podczas malowania. Wówczas będą one delikatnie rozpuszczać się na powierzchni papieru, pozostawiając jaśniejsze lub ciemniejsze kropki, plamy, kleksy, rozmycia. Soda oczyszczona dodatkowo się pieni, co buduje ciekawą strukturę malunku 🙂 Kwasek można zastąpić octem lub sokiem z cytryny.
Jak to wygląda w praktyce – widać na filmie, który dzisiaj nagrałam podczas warsztatów z dziećmi.*

Co jeszcze należy wiedzieć o farbach z roślin?

Przede wszystkim to, że nie mają one takiej żywotności, jak farby z tubki. Z upływem czasu zachowują się podobnie jak kompot czy zupa – kwaśnieją, zachodzą pleśnią czy utleniają się. A zatem mogą stać w lodówce przez kilka dni lub zostać zawekowane, ale inne formy przechowywania niekoniecznie się sprawdzą. Pocieszające jest to, że większość roślin możemy zasuszyć, a inne, takie jak owoce, zamrozić. Dzięki temu stworzymy swoje roślinne akwarele w dowolnym, dogodnym dla siebie momencie.

Kolejna ich cecha jest taka, że mocno wchodzą w reakcję z papierem. Moje doświadczenia pokazują, że zwykły karton kredowy nieco zmienia odcienie po wyschnięciu malunków – stają się one po prostu bledsze. Natomiast profesjonalny papier akwarelowy nie powoduje utraty intensywności. Kolory nie utleniają się ani nie jaśnieją. Oczywiście stała ekspozycja na słońce może „zabić” wszystko – dlatego nie oczekujmy, że nasze domowe farby będą bardziej odporne niż te, których używali malarze. Kto zagląda do muzeów, ten wie, że niektóre techniki malarskie wymagają niskich temperatur, inne zacienionego otoczenia, a jeszcze inne odpowiedniej wilgotności lub osłonki w postaci szyby. Wszystko służy utrwaleniu dzieł dla potomnych. Szanujmy więc także swoje małe i duże dzieła plastyczne i chrońmy je przed wilgocią oraz światłem słonecznym.

Techniki malarskie zależą tylko od was. Począwszy od prostego malowania pędzlem, przez malowanie patykiem, aż do chlapania na papier lub poruszania nim w celu mniej kontrolowanego przemieszczania się farby. Można też używać stempli z warzyw, np. przekrojonego buraka lub odciskać owoce wprost na kartce.

Warto jeszcze wspomnieć o prostych surowcach, które nie wymagają prawie żadnego wysiłku. Kawa czarna lub z mlekiem, herbata czarna, zielona, biała, czerwona, kakao, rozpuszczone w wodzie przyprawy: kurkuma, papryka, kardamon, pieprz… Poszperajcie w swoich głowach i spiżarniach, a inspiracje malarskie znajdziecie wszędzie 🙂

Powodzenia!

*Lekcje malowania na papierze farbami z roślin mieli uczestnicy półkolonii letnich – dzieci z różnych świetlic środowiskowych w Łodzi. Wszystko dzieje się w ramach większego projektu Fundacji Działania [link], która aktywizuje dzieciaki potrzebujące wsparcia na sposoby artystyczne, kulinarne, sportowe i wiele innych.

rośliny barwierskie

farby z roślin




Share: