Dziś na warsztat wzięłam rumian barwierski, zwany też rumianem żółtym (Anthemis tinctoria L.). W literaturze możecie go również znaleźć pod łacińską nazwą Cota tinctoria. Jest to wieloletnia roślina zielna z rodziny astrowatych – a więc tej samej co stokrotka czy rumianek. Występuje naturalnie w Europie i Azji Zachodniej. Chociaż w Polsce uznawany jest za gatunek rodzimy, to spotykany bywa głównie jako roślina ozdobna lub rzadko zdziczała. Zazwyczaj można go znaleźć na kserotermicznych siedliskach trawiastych, nasypach kolejowych czy suchych zboczach. Ostatnimi czasy widuję go także w miejskich łąkach kwietnych. Kiedyś wykorzystywany był nie tylko w barwierstwie, ale również w lecznictwie. Podobno tępiony na pastwiskach, bo psuł smak mleka.

Żółty rumianek?
Niektórzy porównują go do rumianku polnego, myśląc, że to jego żółta odmiana. Rumian barwierski ma dość sztywną, lekko owłosioną łodygę, dorastającą do ok. 60 cm. Liście pierzastosieczne – czyli takie, jak na zdjęciu poniżej. Liczne, intensywnie żółte kwiaty zebrane w koszyczki kwitną od czerwca do września. Warto mieć go w ogrodzie nie tylko ze względu na jego farbiarskie zastosowanie, ale także ze względu na piękny wygląd. Bylina ta doskonale znosi suszę i jest odporna na mrozy. Preferuje stanowiska słoneczne i przepuszczalną glebę. Doskonale się rozsiewa, więc co roku mamy więcej sadzonek. No i przyciąga owady zapylające niczym budleja!
Symbol słońca
Słoneczne żółcienie uzyskiwane z rumianku barwierskiego stosowane były m.in. w produkcji tureckich dywanów. Ze względu na dużą trwałość barwnika często łączono go z indygo lub innymi pigmentami w celu uzyskania koloru zielonego lub pomarańczowego.
Barwę, jaką daje rumian, zawdzięczamy głównie flawonoidowi – luteolinie, która występuje również w rezedzie żółtawej. W Polsce był niegdyś niezwykle cenionym surowcem farbierskim. W niektórych regionach kraju rumian wykorzystywano do barwienia świątecznych strojów ludowych – żółcień symbolizowała radość, słońce i odrodzenie. Wierzono, że barwiona nią tkanina chroni przed ‘złym okiem’.”

Warsztat
Moje poletko rumianku pięknie się rozrosło, więc było co zbierać. A że w literaturze wspominają, iż można barwić nie tylko kwiatami, ale także łodygami i liśćmi – to spróbowałam.
Z surowców przygotowałam kąpiel barwiącą – z tym że łodygi zamoczyłam na noc, a z kwiatami działałam od razu. Schemat przy obu kąpielach był analogiczny:
- Podgrzewanie surowca – ok. 1,5 h
- Odcedzenie płynu
- Włożenie pierwszej partii materiałów do kąpieli i podgrzewanie 1,5 h
- Wyjęcie tkanin, ich wypłukanie oraz rozwinięcie kąpieli o ałun (20% WW)
- Zanurzenie świeżej partii materiałów i podgrzewanie ok. 2 h
- Wyjęcie tkanin, dodanie siarczanu żelaza (2% WW), włożenie nowej partii włókien i podgrzewanie przez 1 h
Wszystkie materiały po kąpieli zostały oczywiście dokładnie wypłukane i wysuszone. Do prób wykorzystałam czyste, niebejcowane tkaniny lniane o różnym splocie, wełnę, len bielony oraz batyst.

Złoto czy srebro?
Czysta kąpiel z kwiatów rumianku dała delikatną, papierówkową barwę (chodzi o jabłka), natomiast kąpiel z pozostałych części ziela… musnęła tkaniny odcieniem beżowym, mocno wypłowiałym. Trochę mnie to zdziwiło, bo roztwór był dość intensywnie zabarwiony – więc liczyłam na więcej.
Partia tkanin z kąpieli z dodatkiem ałunu wyglądała bardziej obiecująco. Kwiaty oddały swój słoneczny pigment, a i z ziela wydobył się promyk nadziei. Bardzo delikatny.
Skuszona opisami w literaturze pragnęłam jednak zieleni, więc sięgnęłam po siarczan żelaza. Tkaniny wyjęte z kąpieli kwiatowej miały delikatny oliwkowy odcień na lnie i bardziej świetlistą barwę na wełnie.
Kąpiel z liści i łodyg dała przepiękne szarości dążące do srebra.
tkaniny farbowane kwiatami rumianu, od lewej: kąpiel czysta, kąpiel z ałunem, kąpiel z żelazem
tkaniny farbowane łodygami rumianu, od lewej: kąpiel czysta, kąpiel z ałunem, kąpiel z żelazem
się naturą
Jak widać – rumian to niezwykła roślina. W dawnych czasach miał swoje miejsce nie tylko na półkach farbiarzy, ale również w domowej apteczce. Wykazuje działanie rozkurczowe, napotne i przeciwzapalne. Napary pomagały przy dolegliwościach żołądkowych. Na Dolnym Śląsku uważano, że roślina ta pomaga przy zmęczeniu i melancholii, ponieważ „wzmacnia słońce” w człowieku.
Myślę, że tkaniny barwione rumianem mogą spotęgować jego lecznicze działanie. Bo co – jeśli nie piękne, słoneczne żółcienie – doda nam radości i energii, a ciepłe szarości uspokoją duszę i przywrócą równowagę?
Rumian barwierski przypomina mi, że nawet po najciemniejszym dniu wychodzi słońce. Czasem w ogrodzie, czasem w barwionej tkaninie. I czasem – po prostu – w nas.
Otulajmy się więc kolorami, najlepiej tymi od Matki Natury.
