Barwierskie gatunki muraw ciepłolubnych – relacja z warsztatów na Jurze

Istnieją miejsca, w których przyroda zachwyca… innością. Żyjąc na niżu podziwiamy roślinność podgórską, wyżynną. Mieszkając nad rzeką pochylamy się z ciekawością nad florą wydm nadmorskich. Każde siedlisko jest wartościowe, ale jak zwykle to, co nowe i rzadko spotykane bardziej rzuca się nam w oczy, intryguje.

Tak było na naszej niedawnej wyprawie na Wyżynę Krakowsko-Częstochowską. Pretekstem był oczywiście warsztat barwienia roślinami, który prowadziliśmy. Zostaliśmy zaproszeni przez Anię i Marcela z Fundacji Przyroda i Człowiek***, aby przekazać praktyczne umiejętności barwienia wełny owczej lokalnym liderom, twórcom i opiekunom przyrody. Skąd pomysł na wełnę akurat na Jurze? Kto był, wędrował lub się wspinał (jako i my w poprzednich dziesięcioleciach, bo Jura to typowo łódzka miejscówka wspinaczkowa) wie, że na łąkach między ostańcami wapiennymi pasą się owce, głównie świniarki i wrzosówki. Wypas nie stanowi bynajmniej atrakcji turystycznej, ale jest to forma ochrony przyrody połączona z badaniami naukowymi.

Owce w skałkach

Zanim jeszcze powstała wspomniana Fundacja Przyroda i Człowiek, od 2007 r. grupa przyjaciół, naukowców i pasjonatów (obecnie to założyciele i członkowie Fundacji) zajęła się odtwarzaniem wypasu zwierząt gospodarskich na murawach kserotermicznych. Wypas ma charakter ekstensywny, w ramach tego obecne na murawach już od 2022 roku na stałe (czyli 24 / 7 / 365) owce mają do dyspozycji około 3 hektary rezerwatu na południowym stoku Góry Zborów. Zwierzęta żywią się tym, co rośnie na pastwisku, wygryzając ruń, a pozostawiając roślinność typową dla muraw. Dodatkowo, regeneracja muraw na stoku Góry Zborów sprzyja zwierzętom siedliskowo związanym z tego typu układami ekologicznymi, jak gniewosz plamisty (Coronella austriaca) – wąż objęty ścisłą ochroną gatunkową, narażony dziś na wyginięcie. Oczywiście teren jest wyłączony z ruchu turystycznego.

podpowiedź: owce są na szczycie

Dzięki wielu ciekawym rozmowom, a także wyprawie na murawy dowiedzieliśmy się ciekawostek o życiu współczesnej dzikiej owcy wrzosówki. Taka owca może przeżyć cały rok na wyżynie, bez obory, bez paśnika i poidła. Żywi się tym, co znajdzie, dzięki temu odsłania z drzew i krzewów dawne tereny otwarte, by mogły się ponownie zbliżyć do ciepłolubnych muraw o charakterze stepów (to jest właśnie element regeneracji muraw). Grupa kilkunastu owiec skacze swobodnie po skałach, zimuje w jaskiniach, gdzie temperatura jest stała i wynosi kilka stopni powyżej zera. Owce nie potrzebują strugania kopyt ani innych zabiegów typowych dla hodowli.

Wrzosówki potrafią bardzo szybko przystosować się do warunków naturalnych i jako rasa prymitywna nie mają wysokich wymagań. Owce są regularnie badane weterynaryjnie i są w doskonałej kondycji. Na naszych zajęciach mogliśmy zafarbować przędzę z runa tychże owiec pozyskanego w trakcie poprzednich sezonów.

Rośliny ciepłolubne łąk i muraw

Na warsztacie poza wełną interesowała nas lokalna szata roślinna. Na murawach kserotermicznych rośnie niewiele gatunków roślin barwierskich: lebiodka, macierzanka, przytulia, rumianek, Większą liczbę gatunków roślin barwierskich znajdziemy na ciepłolubnych łąkach w niższym pasie: leszczyna, kruszyna, wrotycz, krwawnik, olsza. Ostatecznie pracowaliśmy na zielu krwawnika pospolitego, kwiatostanach wrotyczu, korze kruszyny pospolitej oraz kłączu przytulii pospolitej. Ta ostatnia została wykopana przez przyjaciół naszych gospodarzy na terenach Wyżyny. I choć zły to czas na pozyskiwanie kłączy – przytulia dała radę! Dla przypomnienia, najlepsza pora na zbiór kłączy to przedwiośnie lub późna jesień, gdy nie ma mrozów, a wartości odżywcze, barwniki itd. w roślinie kierują się pod ziemię.

kłącze przytulii w kąpieli barwiącej

kłącze przytulii po wykopaniu

Do farbowania mieliśmy zapewnioną deszczówkę, co uczyniło doświadczenie jeszcze bardziej lokalnym. Wszystkie rośliny przepięknie zapisały swoje kolory na wełnie owczej. Ponieważ warsztat był jednodniowy, naszą główną wełną była przędza z polskiej owcy górskiej, w odcieniu kremowym i popielatym. Ta przędza świetnie znosi szok termiczny, który na kilkugodzinnym warsztacie może się zdarzyć i nie ukrywajmy zdarza się, gdyż nie jesteśmy w stanie za każdym razem hartować motka przed barwieniem i przed płukaniem. Dodatkowo zafarbowaliśmy przędze z wełny lokalnie pozyskanej: wrzosówkę wypasaną na Górze Zborów oraz z owcy olkuskiej, czyli rasę prawie miejscową, oryginalnie wyhodowaną w okolicy Olkusza.

Kolory Jury Krakowsko-Częstochowskiej

Barwy uzyskane z roślin muraw i łąk ciepłolubnych są zdecydowanie ciepłe! Mamy tu paletę żółcieni, brązów, oranży, kolorów złotawych, ceglanych, koralowych, rdzawych i kilka pięknych zieleni. Nasycone i jasne wynikają z użycia zaprawy ałunowej, a te nieco zgaszone powstały przy zastosowaniu zaprawy żelazowej. W sumie pofarbowaliśmy ponad 200 malutkich motków, a każda uczestniczka wyszła z naręczem 16 próbek koloru w tyluż motkach.

Po warsztacie mieliśmy niezwykłą okazję odwiedzić z przewodnikiem południowe zbocze Góry Zborów i obserwować z bliska wypasające się tam owce wrzosówki. Wysłuchaliśmy też opowieści Marcela Ślusarczyka o życiu różnych gatunków zwierząt i roślin na terenach Jury. Przy okazji zaliczyliśmy małą wspinaczkę śladami owiec. Wrzosówki z daleka wyglądają jak kozice 😉

południowe murawy Góry Zborów

Mnie podczas wyprawy na Jurę nieustannie przywoływała zapachem macierzanka, która rosła gęsto na murawach. Zarówno między owcami, ostańcami skalnymi, jak i ruinami zamków na Szlaku Orlich Gniazd pachniała słodko, świeżo, ziołowo, bardzo zmysłowo… Wspominam jej wonności jako cudowne dopełnienie wielozmysłowego i wieloaspektowego pobytu naszej pracowni na szlaku natury i kultury. Może następnym razem uda się skorzystać z ziela macierzanki do barwienia?

***Więcej o Fundacji i ich działaniach: https://przyrodaiczlowiek.pl

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top
pl_PLPL