Cztery receptury strącania pigmentów z roślin

farby z naturalnych pigmentów

W naturalnym farbowaniu włókien oraz w pracy z pigmentami poruszamy się wokół sprawdzonych, znanych receptur. Czytamy przepisy najstarszych farbiarzy, wzorujemy się na kunszcie starożytnych i nowożytnych mistrzów. Równocześnie eksperymentujemy i poszukujemy własnych perełek – źródeł koloru. Wtedy pomijamy wszelkie zasady i zapominamy o wiedzy (przynajmniej częściowo). U każdej osoby różnie rozkłada się ilość tych składowych, niektórzy czasem tylko sięgają do źródeł, a inni bardzo rzadko puszczają wodze fantazji.

Intuicja czy wiedza?

Ja uważam moją intuicję za równie ważną, jak ugruntowane receptury. A dodatkowo często korzystając ze wskazówek innych bardzo lubię sprawdzać, co z czego wynika. Po prostu potrzebuję wiedzieć, dlaczego wybieram A, a nie B lub C. Co by było, gdybym wybrała inaczej? Dużo łatwiej mi zapamiętać doświadczenie wielozmysłowe, podczas którego moczę dłonie, wdycham wonności, obserwuję co się dzieje, a także to notuję. Suchą regułę zapamiętuje głowa, a bycie na każdym etapie procesu zapamiętuję także moje ciało.

Na warsztat ostatnio wzięłam marzannę i kierując się intuicją zadałam sobie kilka pytań w związku ze strącaniem pigmentów. To doświadczenie opisuję poniżej.

pigmenty roślinne

Zasady strącania pigmentu

Zacznijmy od teorii. Pigment z rośliny możemy wydobyć w warunkach domowych, przekształcając rozpuszczone w wodzie barwniki w nierozpuszczalny proszek. Proces wygląda tak:

  1. Zalewamy rośliny wodą, w garnku, w przeddzień pracy ze strącaniem pigmentu.
  2. Podgrzewamy przed dłuższy czas, odpowiednio do typu surowca. Korę, korzenie i drewno podgrzewamy około 2h, zaś kwiaty i delikatne zioła 40minut. W tym czasie barwniki naturalne zawarte w surowcu przechodzą do wody. Woda powinna stać się kolorowa, co jednak nie oznacza neonowych barw. Czasem kąpiel dająca piękne odcienie różu przypomina kolor błota.
  3. Odcedzamy, zachowując barwną ciecz. Staramy się dokładnie odcedzić, najlepiej przez gęstą tkaninę lub sitko filtrujące. Powstała w ten sposób kąpiel barwiąca, w której można pofarbować włókna i inne naturalne materiały (w przypadku, gdy nie dążymy głównie do strącania pigmentu). Dobrze jest przelać odcedzoną kąpiel do dużego słoja lub innego wysokiego szklanego naczynia, aby móc dalej obserwować zmiany.
  4. Przygotowujemy wodny roztwór ałunu w słoiku. RADA: Ałun szybciej rozpuszcza się we wrzątku.
  5. Dolewamy roztwór ałunu do odcedzonej kąpieli barwiącej. Powinniśmy zauważyć, że z kąpieli wytrącają się drobinki, wyglądające jak pływające kurze, farfocle. To ałun łączy się z barwnikami i tworzy swego rodzaju gromady.
  6. Następnie przygotowujemy wodny roztwór sody kalcynowane w osobnym słoiku.
  7. Dolewamy roztwór zasadowy do cieczy z wytrąconymi drobinkami. Powinna pojawić się duża piana, a ciecz stanie się gęsta, jednorodna.
  8. Po chwili od poprzedniego kroku powinno dać się zauważyć rozwarstwianie: u góry wodnista kolorowa lub lekko zabarwiona ciecz, u dołu gęsta nieprzejrzysta.
  9. Po upłynięciu kilku, kilkunastu godzin i przy widocznym rozwarstwieniu, zlewamy przejrzystą ciecz, a tą gęstą przecedzamy przez filtr do kawy.
  10. Powstałą w ten sposób pulpę odstawiamy do wysuszenia.
  11. Oto pigment w postaci kawałków, które możemy utrzeć w moździerzu na drobny proszek.

Proporcje kształtują się następująco:

  • roślina w postaci suszu – 100% wagi
  • ałun – 50 – 100% wagi rośliny
  • soda kalcynowana – 50% wagi ałunu
  • woda – dużo, aby wszystko swobodnie się działo
  • pH – dążymy do wartości 6-7

Modyfikacje przepisu i ich funkcja

Pigment, który strącamy według powyższego przepisu, jest uniwersalny i wysoce nasycony kolorem. To oznacza, że ma w sobie dużo potencjału do wykorzystania w różnorodnych technikach, zarówno do tworzenia farb kryjących (olejne, akrylowe, temperowe), jak i niekryjących (akwarela), można za jego pomocą zrobić dobre kredki pastelowe (suche lub olejne), a także użyć go do past drukujących tkaniny. Będzie to pigment dający wypadkową barw z danej rośliny – szczególnie, jeśli do strącania użyto wody destylowanej. Kolory z powyższej receptury są świetliste, nasycone, nie rozbielone. Zazwyczaj proszek jest dość twardy i stosunkowo długo się uciera na pył, potrzeba też do tego większej siły.

Możemy celowo modyfikować recepturę na różnych etapach. A czemu ma służyć ta zamiana? Pigment uzyskany inaczej ma inne właściwości. Może być np. bardziej nasycony bielą, plastyczny albo dla odmiany twardszy i krystaliczny. Znając zasady, co z czego wynika, zaczynamy świadomie je wykorzystać do konkretnych celów. Przykładowo, jeśli chcemy zrobić kredkę pastelową, będziemy chętniej korzystać z pigmentu miękkiego, kruchego. Skorzystamy z tej miękkości, która nada plastyczność kredce. Zarazem nie będzie potrzeby tak intensywnego ucierania kawałków pigmentu na proszek. Nie będzie nam przeszkadzało, że jest on rozbielony i z mniejszym potencjałem kolorystycznym. Tak czy siak bowiem tworząc pastele suche dodajemy wypełniacza w postaci węglanu wapnia, a ten zawsze rozbiela pigment.

pigmenty z roślin

Co zamiast sody?

Modyfikacje robimy na każdym etapie, jednak najbardziej zauważalne różnice powoduje użycie ostatniego odczynnika. Wówczas używamy zamienników dla sody kalcynowanej (chemicznie to węglan sodu). Muszą to być substancje o charakterze zasadowym, które spowodują związanie barwników i strącenie ich do postaci pigmentu. W niektórych przepisach współcześni praktycy wspominają o węglanie wapnia lub sodzie oczyszczonej (chemicznie to wodorowęglan sodu), nie dają jednak komentarza, co będzie dalej.

Próbowałam już kilka razy zmieniać receptury, z różnymi skutkami. Polegałam na swojej intuicji i nade wszystko – ciekawości. Na początku byłam oczarowana, że użycie nierozpuszczalnego w wodze węglanu wapnia (zamiast sody) powoduje uzyskanie kilkakrotnie większej ilości pigmentu. Potem jednak okazało się, że taki pigment nie nadaje się do wszystkich celów, np. kolor nie jest aż tak czysty i świetlisty. Ale pracując z nim, dotarłam do jego supermocy i od pewnego czasu używam modyfikacji świadomie, gdy chcę stworzyć farbę o mniejszej przezierności lub jasną pastelę suchą. Te poszukiwania były dość spontaniczne, zapisywałam je w notatkach, ale nigdy dotąd nie zrobiłam równoległego porównawczego eksperymentu. Aż do początku lipca, gdy dodatkowo do eksperymentu włączyłam wodorotlenek wapnia.

Cztery różne pigmenty z kłącza marzanny barwierskiej

Przygotowałam zestawienie porównawcze dla pigmentu z jednej kąpieli barwiącej podzielonej na cztery części. Bohaterką stała się marzanna barwierska i jej siekane kłącze, które jest klasycznym surowcem do barwienia, dającym szeroką paletę, czasem również reagującym na pH. Posiłkowałam się spisaną powyżej podstawową recepturą uniwersalną. Każdą z czterech porcji kąpieli z marzanny strącałam tą samą ilością ałunu, ale innym odczynnikiem zasadowym. Były to:

  1. soda kalcynowana czyli węglan sodu
  2. soda oczyszczona czyli wodorowęglan sodu
  3. węglan wapnia
  4. wodorotlenek wapnia

Robiąc porównanie czterech substancji, sterowałam również proporcjami. Nie da się tylko zamienić sody kalcynowanej na węglan wapnia, gdyż odczynniki te mają inny poziom zasadowości. Podobnie w przypadku wodorowęglanu sodu, aby uzyskać podobne pH przy mniejszym stopniu zasadowości, musimy sporządzić mocniejszy roztwór, to znaczy użyć więcej sody. Dążyłam zawsze do uzyskania neutralnego pH kąpieli w trakcie strącania, tzn. szukałam wartości 5-7, akceptując pH na poziomie 8.

Pewne różnice ukazały się już na krótko po dodaniu odczynników. W poniższym filmie pokazuję, jak wyglądały słoje w trakcie wytrącania się pigmentów oraz pigmenty już po wyschnięciu. Omawiam też, do czego będzie nadawał się poszczególny pigment ze względu na unikalne właściwości.

Farby i kredki z czterech różnych pigmentów

Każdy z czterech pigmentów przetestowałam i zrobiłam z nich pastele suche oraz kostki farby akwarelowej. W przypadku akwareli użyłam identycznych proporcji do każdego pigmentu. Natomiast w kredkach sterowałam ilością spoiw i wypełniaczy, aby móc skorzystać z wyjątkowości każdego pigmentu, zarazem pozwolić na powstanie kredek o podobnym stopniu nasycenia kolorem. W kredkach z pigmentami z węglanu wapnia oraz wodorotlenku wapnia nie użyłam w ogóle wypełniacza, bo został on niejako wprowadzony w skład samych pigmentów – zobaczcie, co z tego wyszło.

Zachęcam do świadomego i sensownego korzystania z różnych receptur. A także do sprawdzania, dlaczego w tradycyjnych przepisach jest tak, a nie inaczej i co z tego wynika. Jakie korzyści, a jakie straty będziemy mieć, zmieniając proporcje, czas i inne wartości. Często z takich poszukiwań rodzą się innowacje, a niemal zawsze głębsze zrozumienie.

Tagi: , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top
pl_PLPL