barwienie wrotyczem

Szukając nazwy dla bloga, rozważałam różne słowa i wyrażenia. Chciałam nawiązać do wizualnej, kolorowej strony barwierstwa oraz do tego, co odróżnia farby roślinne od innych farb, co zarazem jest dla mnie najbardziej w nich pociągające. Mamy więc barwy, które są dzikie…

Określenie “dziki” ma wiele znaczeń, zależnych od rzeczy/zjawiska/osoby, którą opisujemy tym słowem. Odwołując się do słownika, dzikie zwierzęta to te nieoswojone, nieobłaskawione; dzikie tereny to te dziewicze, nietknięte ludzką stopą; dzikie rośliny są nieuprawne i rosną w środowisku naturalnym… Dziki może być człowiek, żyjący z dala od cywilizacji. Dzikimi określamy też uczucia i zachowania, zwykle gwałtowne, nieokrzesane, żywiołowe, czasem nawet szalone. Wszystkie te określenia mają wspólny mianownik. “Dziki” najbardziej pasuje do tego, co nieokiełznane, nad czym nie można zapanować, co jest pierwotne, nieujarzmione, związane z żywiołem. Raczej spontaniczne i naturalne. Na pewno zaś nie usankcjonowane. Dlaczego więc naturalne barwy są dzikie? Z dwóch najważniejszych dla mnie powodów.

Pierwszy jest związany z pochodzeniem tych barw. Rośliny barwierskie to w znakomitej większości rośliny występujące w środowisku naturalnym, a więc dzikie! W pierwotnym środowisku występują wszystkie drzewa, których kora barwi: dąb, wierzba, topola, olcha, jarzębina… Również rośliny zielne są spotykane w naturze: mięta, glistnik, rezeda, rumianek… Nie mówiąc o porostach, owocach i jagodach borówki, bzu czarnego, tarniny. O liściach drzew: brzozy, orzecha. O kwiatostanach, liściach i łodygach ziół: wrotyczu, nawłoci, pokrzywy. Pamiętając o korzeniach marzanny, orzecha oraz szyszkach jodły. Gatunki roślin o właściwościach barwierskich spotykane w naturalnym środowisku można wymieniać o wiele dłużej niż te uprawiane przez człowieka [np. krokosz barwierski]. Tak więc ze względu na pochodzenie, określiłam barwy otrzymywane z roślin “dzikimi”.

farbowanie orzechem

wpływ zaprawy na kolor – barwienie orzechem włoskim

Drugi powód nazwania tych kolorów dzikimi związany jest z ich “nieujarzmioną” naturą. Mam na myśli fakt, że podczas naturalnego farbowania bardzo rzadko uzyskuje się takie same odcienie barw, nawet stosując się do wyśrubowanej receptury. Dzieje się tak dlatego, że kolor uzyskany podczas barwienia rośliną zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od samej rośliny, a mianowicie: na jakiej glebie rośnie, czy w miejscu nasłonecznionym, w jakim okresie wegetacji pobieramy surowiec barwierski – dla każdego gatunku najlepszy jest inny czas. Musimy o tym pamiętać tak samo, jak podczas zbierania ziół leczniczych 🙂 Kolejnym czynnikiem jest ogólna kondycja rośliny – może się zdarzyć, że zbierając co roku liście z tego samego drzewa, stosując tą samą recepturę, za każdym razem otrzymamy różne odcienie brązu/zieleni. Ważne dla koloru jest także to, czy używamy rośliny świeżej czy suszonej, a także w jakich warunkach suszymy surowiec. Kolejne czynniki wpływające na kolory to woda używana do farbowania i płukania – od jej składu chemicznego i pH zależy bardzo dużo!

farbowanie kapustą

wpływ pH wody na kolor – tkaniny farbowane kapustą czerwoną

Kolory zależą także od rodzaju garnka, w jakim farbujemy – czy to gar emaliowany, czy stalowy, a może aluminiowy? Nad tym elementem procesu akurat możemy zapanować i będę w najbliższym czasie pisać o naczyniach i mieszadłach 😉 Inne czynniki, które możemy kontrolować, to czas barwienia, stosowane zaprawy i temperatura kąpieli barwierskiej. Jak więc widzicie, elementów, nad którymi samodzielnie możemy czuwać, jest mało. W większości bowiem to przyroda decyduje za nas.

Nieobłaskawione, żywiołowe, nie dające się zaplanować, spontaniczne… Takie właśnie są kolory otrzymane z roślin barwierskich. Kiedy już wiemy, że są niepowtarzalne, doceniamy ich dziką naturę. Dla mnie barwy te są fascynujące, magiczne – jak alchemia Przyrody. Inspirujące, uczące pokory, bo okazuje się, że nie nad wszystkim panujemy. Otwierające umysł, pobudzające kreatywność, bo wyzwalają ze schematów. Pozwalające na spontaniczne tworzenie. Na pracę tu i teraz, na porzucenie oczekiwań. A przy okazji, oczywiście, gwarantujące dużo doznań estetycznych i zapachowych… ale o tym innym razem 🙂

Share: