Przymierzałam się do niej już od dawna. Jest jedną z najdostojniejszych roślin letnich łąk, miedz i nieużytków. Uwielbiam ją w każdej postaci, w rozetce, zanim wyłonią się kwiatostany, i potem, na różnych etapach rozwoju. Lubię obserwować drobne, koronkowe elementy baldachów. Nie bez powodu nazywana jest koronką królowej Anny. Bohaterką tego artukułu jest marchew, zarówno uprawna, jak i zwyczajna, nazywana dziką marchwią (Daucus carota L. ).
Marchew do barwienia – źródła
Sama marchewka jest jednym z pierwszych skojarzeń, jeśli chodzi o farbowanie naturalne. Wiele osób kojarzy pomarańczowy korzeń marchwi uprawnej z intensywnymi barwami, plamami na odzieży itd. Dodatkowo źródła internetowe, oparte na powtarzaniu błędnych informacji – które jednakże, niestety, dzięki wielu powtórzeniom dobrze się pozycjonują w wyszukiwarkach – opisują, że korzeniem marchwi możemy farbować odzież. Czy to prawda i czy farbowanie marchwią ma sens? Niekoniecznie, bo jeśli nawet karotenoidy z marchwi mogą solidnie zabrudzić materiał, to nie pofarbują go na długo. Taki kolor słabo się utrwala na włóknie. Żółty kolor lepiej uzyskać z innych barwników i surowców – liści brzozy, kotków olszy, ziela dziurawca lub choćby inwazyjnej nawłoci późnej, a słodką marchewkę… zjeść.
Niektóre współczesne farbiarki pracują z nacią marchwi uprawnej i wykorzystują ją do farbowania tkanin i przędz. Literatura tradycyjna sprzed XX wieku jednak nie mówi o tym surowcu nic. Nać marchwi domowej oraz dzikiej pojawia się jako surowiec barwierski w przekrojowej książce Jenny Dean „Wild colour” (1999), a także w nowej pozycji Celine Philippe „Teintures sauvages” (2023). Obie farbiarki mają podejście bliskie mojemu, Jenny Dean metodycznie bada i spisuje, ma mocne podstawy techniczne, zaś Celine Philippe zgłębia farbiarstwo wyłącznie z surowców zebranych z natury, nie używa bejc w postaci soli metali, a jedynie roślinnych składników.
Oczywiście spora grupa entuzjastów ecoprintu używa kwiatostanów marchwi dzikiej do tworzenia koronkowych nadruków na tkaninach, ale to, podobnie jak sam ecoprint, stosunkowo nowa historia. Mimo więc pojedynczych wzmianek w źródłach, postanowiłam pochylić się nad marchwią.
Dzika marchew. Koronkowa legenda
Marchew dzika to pospolita roślina dwuletnia, występująca na polach, łąkach, przydrożach, przychaciach i wzgórzach. Zwykle rośnie do 100cm wysokości, ma owłosione liście, a drobne, pięciopłatkowe kwiaty zebrane w baldachy. Kwitnie od czerwca do września. Po przekwitnieniu baldachy marchwi tulą się i stąd wzięła się zwyczajowa nazwa rośliny – ptasie gniazdo. Dzika marchew ma jadalny korzeń – jest on biały i aromatyczny, nieco mniejszy niż u marchwi uprawnej, jednakże dawniej był spożywany regularnie.
Pośrodku kwiatostanu niekiedy znajduje się jeden czerwony kwiat – stanowi on lądowisko dla owadów zapylaczy. Z tą czerwoną plamką na środku wiąże się legenda: królowa Anna (Anna Duńska, królowa Anglii i Szkocji) była biegła w tworzeniu pięknych koronek, ale pewnego dnia ukłuła się igłą, a kropla krwi spadła na środek koronki. Gdy przyjrzymy się z bliska baldachom kwiatów, faktycznie są piękne, budują drobne wzorki, jak najbardziej misterna koronka. Oto dlaczego angielska nazwa dzikiej marchwi to Queen Ann’s Lace.
Kolory z warzywnika
Wiele osób próbuje także jako surowca barwierskiego naci marchwi uprawnej. Jest ona łatwo dostępna dla każdego, kto uprawia własny ogródek warzywny, ale nieraz, szczególnie latem, można zakupić młodą marchewkę wraz z nacią. W myśl idei „zero waste” jesteśmy w stanie wykorzystać niemal wszystko w gospodarstwie domowym. W celach farbiarskich najczęściej zbieramy łupiny cebuli lub fusy kawy. Możemy podobnie postąpić z marchewką i jej nać przenieść do pracowni.
W tym roku postanowiłam po raz pierwszy spróbować naci z naszego ogródka. Chciałam także porównać efekty kolorystyczne uzyskane dzięki marchwi dzikiej i uprawnej. Każdej z roślin zebrałam taką samą ilość (wagę) i podążałam za autorską recepturą poniżej.
Farbowanie tkanin i włóczek marchwią – przepisy
Nadziemną część marchwi zbieramy latem, kiedy roślina jest w pełni rozkwitu. Oczywiście nać marchwi uprawnej najlepiej odłożyć po wykopaniu marchewek z ogrodu.
Do barwienia literatura zaleca użycie wyłącznie świeżych naci/ziela marchwi. Zarówno tej dzikiej, jak i jej domowej kuzynki. Tak też zrobiłam. Zebrałam po 200g jednej i drugiej i pofarbowałam tkaniny oraz przędze.
Przepis na farbowanie marchwią na odcienie żółtego wygląda tak:
- Zbierz nać marchwi domowej lub ziele marchwi dzikiej (wraz z kwiatami).
- Rozdrobnij – np. potnij sekatorem.
- Zalej wodą w garnku i wstaw na palnik. Niech podgrzewa się przez około godzinę od momentu wrzenia.
- Po tym czasie odcedź, zostawiając barwną ciecz, czyli kąpiel barwiącą.
- Do kąpieli barwiącej włóż przygotowane wcześniej i zabejcowane ałunem tkaniny, przędze, ubrania.
***Jeśli nie masz zabejcowanych włókien, dodaj do kąpieli porcję ałunu, dobrze zamieszaj aż do rozpuszczenia, a następnie włóż tekstylia. - Podgrzewaj tekstylia w kąpieli barwiącej przez około godzinę. W tym czasie barwniki połączą się z włóknami.
- Wyjmij tekstylia z kąpieli.
- Wypłucz z nadmiaru barwników, aż woda będzie czysta.
- Wysusz w cieniu. Gotowe!
A oto jak farbować nacią marchwi na zielono:
- Zbierz nać marchwi domowej lub ziele marchwi dzikiej (wraz z kwiatami).
- Rozdrobnij – np. potnij sekatorem.
- Zalej wodą w garnku i wstaw na palnik. Niech podgrzewa się przez około godzinę od zawrzenia.
- Po tym czasie odcedź, zostawiając barwną ciecz, czyli kąpiel barwiącą.
- Podgrzewaj tekstylia w kąpieli barwiącej przez około godzinę. W tym czasie barwniki połączą się z włóknami.
- Wyjmij tekstylia z kąpieli, ale nie płucz ich.
- Do kąpieli barwiącej dodaj porcję siarczanu żelaza. Dobrze zamieszaj.
- Do tej zielonej mikstury włóż tkaniny, przędze, ubrania.
- Podgrzewaj tekstylia w kąpieli barwiącej ponownie przez 10-20 minut. W tym czasie barwniki połączą się z żelazem.
- Wyjmij tekstylia z kąpieli.
- Wypłucz z nadmiaru barwników, aż woda będzie czysta.
- Wysusz w cieniu. Gotowe!
po lewej kolory z naci marchewki uprawnej, po prawej kolory z marchwi dzikiej
Kolory, które daje dzika i uprawna marchew
Czy kolory uzyskane z marchwi ogrodowej oraz dzikiej różnią się od siebie znacząco? Tak, zdecydowanie marchew dzika ma w sobie więcej barwników możliwych do przeniesienia na włókna celulozowe. Kolory są bardziej intensywne, nasycone. Zieleń wydaje się faktycznie wynikać z żółcieni. Tymczasem marchew uprawna podzieliła się barwnikami głównie z wełną, tkaniny i przędze roślinne nie pofarbowały się zbytnio. Odcienie żółtego są podobne, jak w przypadku dzikiej kuzynki, ale bledsze. Z kolei zieleń szarawa, zimna.
odcienie uzyskane z siarczanem żelaza
Do barwienia użyłam przędzy wełnianej bejcowanej ałunem i kamieniem winnym, a także surowej, niebejcowanej – białej i popielatej. W garnku znalazły się także nici lniane bielone oraz mix konopno-bawełniany, naturalny. Dodatkowo wystąpiły tkaniny lniane i bawełniane bez bejcy, bejcowane ałunem, bejcowane mlekiem sojowym.

Wełna owcza barwiona marchwią uprawną. Od góry: 1.wełna biała bez bejcy, 2.wełna popielata bez bejcy, 3.wełna biała bejcowana ałunem i kamieniem winnym, 4.wełna popielata bejcowana ałunem i kamieniem winnym, 5.wełna biała niebejcowana- rozwinięcie siarczanem żelaza, 6.wełna popielata niebejcowana- rozwinięcie siarczanem żelaza, 7.wełna biała bejcowana ałunem i kamieniem winnym- rozwinięcie siarczanem żelaza, 8.wełna popielata bejcowana ałunem i kamieniem winnym- rozwinięcie siarczanem żelaza,
Podczas farbowania tkanin i przędz zielem marchwi aromaty słodkawe, korzenne i lekkie unosiły się po całym budynku, wędrując po zakamarkach i zostając w nich na dłużej. To dodatkowa, niebywała przyjemność z pracy z tym surowcem.
Przyznaję, że pewnie marchewce ogrodowej dam już spokój, zaś koronkę królowej Anny będę nadal chętnie zbierać. Najpierw zdobi dom w wazonach, a potem może trafić do kotła w pracowni.
