Gdy spotykam je na swojej drodze, przypominają mi błogi czas spędzony u babci. Porastały tam przydroża i łąki za lasem. A że jako dziecko lubiłam chodzić boso, to często korzystałam z ich miękkich liści, zamiast iść kamienistą drogą. Były walutą w dzikim sklepie i dodatkiem do bukietów. Prababcia zbierała je, mieszała z otrębami i karmiła nimi gęsi oraz kaczki. Ich złociste kwiaty przypominały, że jest lato.
Mowa tu o pięciornikach. A konkretnie o dwóch: pięciorniku gęsim Potentilla anserina i pięciorniku kurze ziele Potentilla erecta. Rośliny z jednej rodziny, a jednak zupełnie różne. Jeden mocno trzymający się ziemi, wręcz zaborczy o każdy jej skrawek, skrywający jedwabisty skarb pod swoimi listkami. Drugi pragnący spotkać się ze słońcem, delikatny i zwiewny.

Trochę botaniki
Pięciornik gęsi to niska bylina o długich zakorzeniających się rozłogach. Jego kłącze jest bulwiasto zgrubiałe i silnie rozgałęzione. Liście nieparzystopierzaste, ząbkowane, spodem jedwabiście owłosione – stąd jego nazwa potoczna „srebrnik”. Istnieje jednak jeszcze pięciornik srebrny Potentilla argentea, który również spodnie liście ma pokryte włoskami. Kwiaty srebrnika są żółte, o pięciu płatkach, na długiej szypułce. Pięciornik gęsi kwitnie od maja do lipca. Preferuję wilgotne gleby zasobne w azot. Roślinę tą pospolita na całym niżu możemy spotkać na pastwiskach, wilgotnych łąkach, przydrożach, polach uprawnych i rowach. W dawnej literaturze możecie spotkać się z nazwami zwyczajowymi takimi jak: srebrnik, grzmotnik.

Pięciornik kurze ziele – to roślina wieloletnia dorastająca nawet do 30 cm wysokości. Posiada dość grube, zdrewniałe kłącze o czarnobrunatnej barwie i gorzkim smaku. W jego przekroju zauważyć można czerwonobrunatną plamę w kształcie gwiazdy. W zapisach o farbowaniu możecie znaleźć informację iż można z niego pozyskiwać czerwony barwnik. Z widlasto rozgałęzionej łodygi wyrastają dłoniaste (5-listkowe) liście, ząbkowane na brzegach. Żółte kwiaty w odróżnieniu od innych pięciorników mają 4 płatki. Okres kwitnienia tej byliny trwa od maja do września.
Nazwy zwyczajowe z jakimi się możecie spotkać to: drzewianka, kurza stopka, kurze dupki, kurzyślad, pięciornik czteropłatkowy.

Dzięki dużej zawartości garbników pięciorniki używane są w garbarstwie i medycynie ludowej. Mogą być stosowane wewnętrznie przy zaburzeniach przewodu pokarmowego. Napary z kłącza pomagają przy biegunkach i krwotokach natomiast odwarem przemywano oczy przy kurzej ślepocie.
Wielkie poszukiwania
O ile pięciornika gęsiego można spotkać już prawie wszędzie, nawet pod blokiem, to z kurzą stopką miałam problem. Wraz z moim psem popołudniami wyruszaliśmy do parków i skwerków w poszukiwaniu zaginionego pięciornika (szukanie czegoś w trawniku będąc z psem jest mniej dziwne dla przechodniów niż bez czworonoga). Brakowało mi tylko lupy i byłabym jak Paszczak z krainy Muminków. Wszystko co wydawało się pięciornikiem kurze ziele, po analizie okazywało się pięciornikiem rozłogowym Potentilla reptans. Postanowiłam więc wrócić do źródła i odwiedzić babcine łąki. Dużo się zmieniło. Jako botanik widzę jak siedliska te ubożeją lub zamieniają się w pola uprawne. A szkoda bo to niezwykle bogate w życie miejsca. Chodziłam wzdłuż i wszerz łąkami dobrą godzinę, zanim ujrzałam złoty skarb, a dokładnie spory łan z pięciornikiem o czterech płatkach w kwiecie.

Próba farbowania
Tym razem moim surowcem zielarskim jest ziele czyli cześć nadziemna wspomnianych pięciorników. Korzeniami tych roślin zajmę się gdy przyjdzie na to pora czyli u schyłku jesieni. Wykonałam normalną procedurę przygotowania kąpieli barwiącej bez wcześniejszego moczenia materiału roślinnego. Po wyjęciu chwaściorów, wrzuciłam tkaniny i podgrzewałam kolejną godzinę. Surowa kąpiel w roztworze pięciornika gęsiego przyniosła beże, natomiast kurze ziele tylko delikatnie musnęło tkaniny. Rozwijając kąpiel ałunem uzyskałam odcienie piaskowe, a po dodaniu siarczanu żelaza ciepłe szarości. Pozwoliłam sobie jeszcze na szaleństwo i do kąpieli ze srebrnika dodałam kolejna porcję żelaza (razem 6% wagi włókien). Szarości przeszły w ziemiste zielenie. Do farbowania użyłam niebejcowanych tkanin: wełny, surówki bawełnianej, batystu, lnu surowego oraz bielonego.


Beże, écru, szarości i zielenie. A gdzie chociaż odrobinka czerwoności, którą podobno pięciornik trzyma w korzeniach? Hmm…trzeba poczekać do jesieni. Mam nadzieję, że jesień przyniesie dobre zbiory i sprawdzimy czy pięciorniki pod ziemią kryją jakiś farbiarski skarb.
