naturalne farbowanie tkanin

Krwawnik to jeden z moich ulubionych gatunków barwierskich. Postanowiłam go w tym roku wyróżnić projektem, o którym piszę poniżej. Przede wszystkim to piękna roślina, o szlachetnych proporcjach i kontraście jasnych baldachów kwiatowych z ciemnymi, zielonymi liśćmi. Również po zasuszeniu zachowuje. Jest łatwa w obsłudze, prosta w rozpoznaniu, ma przyjemny zapach (choć wiem, że to rzecz gustu), jest wydajnym surowcem barwierskim i daje piękne wybarwienia (to znowu sprawa preferencji). To lato jest suche, więc obfituje w łąki i przydroża białe od kwiatów krwawnika. Warto wybrać się na zbiory, zanim roślina zbrązowieje, uschnie lub przekwitnie.

farbowanie tkanin ziołami

Istnieje kilkanaście gatunków tego ziela, wśród nich kilka spotykanych w Polsce, jak krwawnik szlachetny, szczecinkolistny, pannoński i pospolity. Ten pospolity (Achillea millefolium), jak polska nazwa wskazuje, jest wśród nich najbardziej rozpowszechniony. Bylina ta ma szeroką amplitudę ekologiczną, występuje w zasadzie wszędzie, od niżu do pasm subalpejskich. Wybiera miejsca suche, kwitnie od lipca do października, ma kwiaty białe lub różowawe, a nawet czerwonawe. Jej łodyga jest prosta i “sztywna”, a liście pierzastowrębne. To właśnie młode liście widać najpierw na wiosennych łąkach, dopiero potem, latem, pokazują się kwiaty. Krwawnik osiąga wysokość nawet 80 cm, najczęściej sięga nam o kolan. Jest rośliną leczniczą, a także jadalną. Jej nazwa łacińska odnosi się do legendy o tym, że Achilles i jego wojownicy podczas wojny trojańskiej stosowali krwawnik na rany, aby zatamować krwawienie. Drugi człon nazwy – millefolium – w wolnym tłumaczeniu “tysiąclistny”, odnosi się do wielu drobnych listków zioła. Oczywiście zastosowań leczniczych roślina ma co nie miara, przyjmuje się ją wewnętrznie, a także używa zewnętrznie. Jeśli zaś chodzi o aspekty jadalne, to wykorzystuje się jej liście (np. do sałatek) lub owoce, do konserwacji potraw. Często też ziele służy jako źródło aromatu przy sporządzaniu napojów alkoholowych.

rośliny barwierskie

Do farbowania wykorzystujemy całą nadziemną część krwawnika. Wbrew pozorom, białe kwiaty także mają moc, o czym wiedzą osoby przyrządzające sobie napary i herbatki. Ziele może być świeże lub suszone, dobrze, by było w miarę rozdrobnione, np. na kawałki o długości 4-8 cm lub nawet drobniejsze. Surowiec potrzebny jest w proporcji 1:1. Zalewamy go wodą i gotujemy przez godzinę lub dwie na niskim ogniu. Gdy doprowadzimy do wrzenia, nic się nie stanie, ale jeśli przekroczymy znacznie czas zanurzenia rośliny w wodze, wówczas da nam ona inne odcienie (bardziej bure). Po zdjęciu z “ognia” możemy pozostawić kąpiel do naciągnięcia, następnie odcedzamy ją. Wrzucamy włókna i farbujemy wedle preferencji:

  • tkaniny bez zapraw i bejc na jasne, blade cytrynowe żółcienie (dość nietrwałe i utleniające się)
  • tekstylia z bejcą ałunową lub sojową na cytrynowe, rozbielone żółcienie o odcieniu limonki
  • tkaniny niebejcowane a kąpiel z dodatkiem ałunu na kolory jak wyżej
  • tkaniny niebejcowane, a kąpiel z dodatkiem siarczanu żelaza na stalowe lub ciepłe zielenie, a także szarości
  • bejcując tkaniny soją i rozwijając siarczanem żelaza na ciemne, stalowe i grafitowe zielenie
  • tkaniny bez bejcy, ale kąpiel z dodatkiem ałunu, następnie rozwinięta siarczanem żelaza, na cieplejsze odcienie zieleni

Jak szeroką paletę barw możemy uzyskać, widać na zdjęciu.

naturalne farbowanie tkanin

BARWNIKI KRWAWNIKA

I teraz kilka słów o projekcie. Od dłuższego czasu marzyło mi się zorganizowanie wspólnego, zdalnego działania. W określonym czasie, z określonymi surowcami i osobami chętnymi, by spędzić trochę czasu i popracować “dla idei”. Już w ubiegłym roku chciałam otworzyć podobny projekt w wersji rozszerzonej na wiele gatunków i zakończonej wystawą, ale pisanie książki zaabsorbowało mnie na tyle, że odpuściłam. W tym roku temat powraca, tym bardziej, że zbyt wiele zajęć warsztatowych nie prowadzę. Również specyfika czasów “okołopandemicznych”, z tym, co one przyniosły – zwróceniem się do wewnątrz, pracą solo, działaniami bardzo lokalnymi lub zdalnymi, częstszymi wizytami w parkach i lasach podmiejskich – to wszystko niejako potwierdziło, że to dobry czas. Czas na zwiedzanie zarośli pod blokiem, na zaglądanie do zapomnianych podwórek, na lokalną turystykę, na poznawanie przyrody, której wielu nam na co dzień brakuje. Na doznania estetyczne w swoich czterech kątach, na medytację, na uważność i spokojne tworzenie. W zasadzie czuję, że taki osobliwie osobisty, spokojny czas powinnyśmy sobie darować bez przerwy, w ramach higienicznego życia 🙂 Ale wiadomo, różnie bywa.
Na czym więc polega projekt, do którego Was zapraszam?
Chcę stworzyć piękny (tak, to odważny epitet) album pt. “Barwniki krwawnika”. Szukam chętnych, którzy podejmą się farbowania w swoim domu, na działce, garażu itp. Którzy najpierw wybiorą się na zbiory, potem sporządzą kąpiel i pofarbują wysłane przeze mnie próbki. Próbki będą bejcowane lub nie, w paczuszkach wyślę Wam także zaprawy: ałun i siarczan żelaza. Każda osoba otrzyma inny zestaw włókien. A więc nie będzie to projekt porównawczy. Dodatkowo zadaniem ochotników będzie krótkie opisanie procesu barwienia i oczywiście odesłanie pofarbowanych próbek wraz z opisem do mnie. Z tego wszystkiego planuję stworzyć album, ale nie taki zwykły, bo pełen smaczków – z okładką ręcznie drukowaną przez Joasię Kurkiewicz, prowadzącą studio papieru czerpanego i druku unikatowego Papier plus Druk (LINK). Z Waszymi opisami wydrukowanymi na papierze ekologicznym. Z próbkami przyszytymi przeze mnie.

Udział może wziąć każdy, osoba mająca zerowe doświadczenie w farbowaniu, a także ta o sporym dorobku. Wszystkie osoby biorące udział w projekcie będą miały swoją rozkładówkę w albumie. Po lewej opis, po prawej tekstylia. Ten projekt nie zakłada wyłącznie “udanych” i pokazowych farbowań, to ma być wspólne doświadczanie, zebranie próbek z różnych stron kraju po to, aby pokazać różnorodność i morze możliwości, jakie daje roślina. A więc wszystko, co uzyskacie, będzie dobre i wartościowe. Wszystko, co zrobicie, niesie jakąś informację, jakieś przesłanie. Album końcowy będzie dostępny u mnie w pracowni, będzie jeździł na każdy warsztat i wystawę, spotkanie… Oczywiście zostanie zaprezentowany także w internecie 🙂

To jest projekt bezkosztowy, dla idei, dla stworzenia czegoś pięknego, ale jako że pociąga za sobą pewne wydatki, uczestnicy proszeni są o opłacenie tych wydatków symboliczną kwotą. Pokryje ona koszt wysyłki, a także druku i oprawy. Tkaniny i zaprawy to baza ode mnie. Zestaw pt. “Barwniki Krwawnika” jest już dostępny w sklepiku. Włókna i zaprawy będę wysyłała 25-26 sierpnia, na Wasze przesyłki zwrotne będę czekać do 20 września. Potem zajmę się szyciem i oprawą, a Joasia drukiem. I tak powstanie nasza książka z tkaninami!

Część z Wam może pamięta podobny projekt ogłoszony przez kameralne muzeum angielskie w Ditchling. Muzeum Sztuki i Rzemiosła w Ditchling, aby uczcić setną rocznicę wydania publikacji Ethel Mairet “A book on vegetable dyes”, zaprosiło rzemieślników z całego świata do odtworzenia receptur Ethel na czterech rodzajach włókien: wełnie, jedwabiu, bawełnie i lnie. Na koniec stworzono z tych próbek (wcale nie takich małych) wystawę prezentującą ponad 500 motków! A po dwóch latach wydano książkę prezentującą efekty doświadczenia. Tutaj można obejrzeć i zakupić książkę: LINK

Nasz album nie będzie takim regularnym przeglądem, będzie raczej impresją na temat barwników krwawnika.

Zapraszam Was, twórcze duszyczki, do współtworzenia tej książki i wspólnego, zdalnego farbowania. Będzie mi miło, jeśli zaprosicie inne osoby, o których możecie wiedzieć, że zechciałyby wziąć udział. Ilość zestawów jest ograniczona, planuję album z 20-25 rozkładówkami. A zatem do dzieła i do zobaczenia na barwierskim szlaku.



Share: