O tym, że woda jest ogromnie ważnym czynnikiem w farbowaniu, wiemy od zawsze. Wody potrzeba dużo, jest to typowo mokre rzemiosło. Dawniej ludzie używali do barwienia wody deszczowej lub rzecznej, to dlatego farbiarnie często mieściły się nad rzekami.
Nie tylko w naturalnym farbowaniu, także w farbiarniach syntetycznych zwracano uwagę na skład wody. Miękka pozwala na lepsze wydobycie koloru, taka o niskiej zawartości minerałów daje barwy czyste, świetliste. Woda żelazowa przygasza kolory, a woda twarda jest idealna do barwienia rezedą oraz marzanną, dlatego niektórzy dodają do kąpieli z tych roślin wapnia. Woda jest ważna zarówno przy bejcowaniu włókien, właściwym farbowaniu, jak i płukaniu po barwieniu. Na każdym etapie użycie konkretnej wody może znacząco wpływać na uzyskane kolory.
Niby o tych zasadach pamiętamy, ale nie obchodzą nas zbytnio, gdy korzystamy z jednego ujęcia. Dopiero, gdy faktycznie mamy możliwość pracy z wodą o różnorodnym pH i składzie, zaczynamy dostrzegać różne niuanse.
bejcowanie tkanin na warsztacie plenerowym // fot. Justyna Musiał
Górskie strumyki i pradolina w centrum
W ostatnich dniach zrobiłam eksperyment porównawczy, który zainspirowała podróż w góry. Podczas pobytu w Beskidzie Śląskim zauważyłam, jak niesamowita jest woda, którą piję, którą się myję. Była miękka, wystarczyło dotknąć mydła, by potem długo je spłukiwać z dłoni. Herbata smakowała niezwykle lekko, owocowo. Mieszanka ziół była łatwa do zidentyfikowania po smaku, wszystkie składniki brzmiały w naparze. Z kolei kawa nie smakowała wcale, bo nam kawa smakuje akurat tylko na twardej wodzie (podobne doświadczenia zebraliśmy w Łodzi, gdy ta sama kawa w pracowni smakowała lepiej, niż w mieszkaniu). Wiem, że w miejscowości Brenna, gdzie byliśmy, ujęcie wody pochodzi z Hołcyny, czyli górskiego potoku.
Jakże inne było to odczuwanie wody górskiej, w porównaniu do naszej domowej. Obecnie mieszkamy w pradolinie rzeki Ner, we wsi słynącej w przeszłości z wydobycia rudy żelaza. Nasze miejsce nazwaliśmy Siedlisko Pradolina. Wodę mamy ze studni głębinowej i zawartość żelaza w niej przekracza kilkunastokrotnie ustalone normy. Do użytku domowego korzystamy ze stacji uzdatniania wody, ale tej skali twardości nie da się zgubić nawet na wielu filtrach. Mamy też dostęp do wody wprost ze studni, czyli tej rudej, żelazowej.
Próba wody na dwa garnki
Nie mogłam się oprzeć, aby zrobić próbę porównawczą na wodzie z Beskidów i naszej. Jeszcze nie miałam pomysłu, co to dokładnie będzie, czy coś pofarbuję, jakiej rośliny użyję. Ale zapobiegawczo w dniu wyjazdu z Brennej nalałam do dwóch butelek kranówki górskiej. W drodze powrotnej zastanawiałam się, czy iść na całość i zrobić porównanie 4 dostępnych od ręki typów wody: beskidzkiej, naszej ze studni, naszej ze studni po filtrowaniu, wody destylowanej… Jednak zaczęłam od dwóch najbardziej skrajnych dla mnie wód: tej z gór oraz tej prosto ze studni.
Do eksperymentu wybrałam kwiaty aksamitki, z których zapragnęłam wydobyć pigmenty – z nadzieją na różne ich odcienie. Zebrałam prosto z krzaków główki wysokich pomarańczowych kwiatów oraz niewielką porcję aksamitki bordowej, niższej. Podzieliłam je na dwie części po 200g. W każdej części było po 40 łebków aksamitki, pieczołowicie liczyłam ilości bordowej, żeby było po równo. Dla pewności, ile to będzie suchego surowca zważyłam 40 łebków już ususzonej na herbatki aksamitki i wyszło 30g. A więc to bardzo mokry surowiec! Zwykle świeży surowiec waży 3, maksymalnie 4 razy więcej, niż suszony.
Pierwszą partię zalałam wodą z potoku Hołcyna, drugą partię wodą ze studni Pradoliny.
Jak zrobić pigment z aksamitki?
Aby uzyskać pigment zastosowałam metodę opisywaną przez Jeremiego Parkera, założyciela i mózg pracowni „The Alchemical Arts”, robiąc niewielkie modyfikacje. Rośliny należy od razu podgrzewać z porcją ałunu i dopiero potem odcedzić. Tak zrobiłam. Oczywiście na dwa garnki. Z pierwszej porcji supernatanta strąciłam kolejne porcje pigmentu.
Przepis na mój pigment ze świeżej aksamitki (proporcje na 200g kwiatów):
- Zbierz kwiaty aksamitki rozpierzchłej, gdy są dojrzałe
- Włóż do garnka i zalej wodą (ważne jaką!)
- Następnie dosyp 40g ałunu
- Gotuj na wolnym ogniu przez 45minut
- Przecedź dokładnie odciskając pulpę kwiatową
- Barwną ciecz przelej do wysokiego naczynia – najlepiej przezroczystego, aby obserwować rozwarstwianie pigmentu
- Dosyp 7g sody kalcynowanej, ale porcjami. Po wsypaniu sody w naczyniu zrobi się duża piana. Dlatego dosypuj po troszeczu i mieszaj.
- Po rozmieszaniu całej sody odstaw naczynie na kilka godzin. W tym czasie pigment się strąca. Powinno zajść rozwarstwienie na górną część – supernatant i dolny osad.
- Po całkowitym rozwarstwieniu, zlej supernatant (Jeśli ciecz powyżej osadu jest bardzo nasycona kolorem, wykorzystaj ją ponownie. Możesz ją zachować do strącenia kolejnej porcji pigmentu).
- Osad w postaci rzadkiego błotka przefiltruj – np. przez filtry do kawy.
- Zawartość filtra wysusz, aż pigment straci wielokrotnie swoją objętość i będzie przypominał spękaną ziemię.
- Wysuszone kawałki pigmentu zdejmij z filtra i rozetrzyj na drobny pył.
- Pigment w tej postaci możesz wykorzystać do zrobienia farb (olejnych, akwarelowych itd.) lub kredek pastelowych (suchych, olejnych itd.).
***Opcjonalnie: supernatant z pierwszego etapu wydobycia pigmentu użyj ponownie, aby strącić kolejna porcję pigmentu. Będzie najpewniej nieco jaśniejsza lub mniej nasycona kolorami.
strącanie pigmentu
Spostrzeżenia w trakcie strącania pigmentu
Podczas wydobywania barwników oraz strącania pigmentów robiłam szczegółowe obserwacje i notatki. Wszystkie czasy były takie same dla obu wersji, podobnie proporcje. Używałam tych samych naczyń i narzędzi, robiłam to jednego dnia równolegle. Jedyną różnicą była woda. Roboczo nazwijmy dwie wersje sugerując się źródłem wody: beskidzka oraz nizinna.
Zgodnie z oczekiwaniami, oba źródła wody dały możliwość zbudowania innych odcieni aksamitkowej żółci. Spodziewane różnice widoczne stały się już na początku, przy przecedzeniu kąpieli barwiącej i potem przy wsypaniu sody kalcynowanej do słoika.
- Kąpiel beskidzka wydawała się bardziej nasycona kolorem. Jednakże po strąceniu pigmentu sodą, kolor piany z intensywnego, czystego pomarańczowego stał się musztardowy. Jakby ktoś dodał szczyptę żelaza!
- Kąpiel nizinna po dodaniu sody i strąceniu pigmentu zyskała kolory jaśniejsze, niż ta beskidzka. Piana też jasna, jak kogel-mogel.
- Po rozwarstwieniu supernatant beskidzki wydaje się bardzo mętny i pełen koloru. Supernatant nizinny jest czystszy, jakby rozwarstwienie było bardziej efektywne.
- Optycznie wydaje się, że pigmentu strąconego na dnie wersji nizinnej jest więcej, niż w naczyniu z wersją beskidzką. Wow!
- Po przefiltrowaniu pigmentu te beskidzki wydawał się bardziej nasycony kolorem, a ten nizinny mniej „zabarwiony”. Zarazem nizinny pigment na mokro sprawiał wrażenie bardziej świetlistego, czyli o czystym odcieniu.
Czy zatem woda nizinna, zasobna w żelazo, jest lepsza do maksymalnie efektywnego wydobycia pigmentu? Czyżby woda górska, miękka nie dawała możliwości osiągnięcia najczystszego i najbardziej nasyconego w kolor pigmentu?
po lewej pigmenty z wody beskidzkiej, po prawej z wody nizinnej
Pigment skrywa tajemnicę
Po dokładnym roztarciu w moździerzu, a następnie przesianiu pigmentów przez sitka o wyjątkowo drobnych oczkach (45 mikronów) okazało się, że pigmentów wagowo wyszło tyle samo w obu wersjach. Z 200g świeżej / 30g suszonej aksamitki uzyskałam 40g pigmentów. Dodatkowo, optycznie więcej koloru (a więc nasycenia) jest w pigmentach z wody beskidzkiej. Woda nizinna dała bardziej rozbielone (a więc mniej nasycone kolorem) pigmenty. Razem tworzą paletę żółcieni: żółć kadmową, ochrę, umbrę, sjenę, sjenę paloną. Te beskidzkie mają w sobie więcej zieleni, te nizinne pomarańczowego. Osobiście uważam je za przepiękne zestawienie. Aż kusi, aby wypróbować w kredkach i farbach. Tak zrobię!
porównanie kolorów pigmentów w kawałkach i utartych
P.S.
Pigmenty i farby / kredki z nich zrobione mają określoną trwałość. Zależy przede wszystkim od rośliny, z której są pozyskane. W przypadku aksamitki wiem, że barwniki z jej kwiatów na tekstyliach farbowanych na gładko są średnio trwałe pod kątem światła. Natomiast dobrze znoszą pranie, dlatego jako printy są lepsze. Pigmentowi z aksamitki wróżę zatem średnio-dobrą trwałość przy dużym naświetlaniu. Sprawdzę to dokładnie.

