pracownia farbiarska

Jeśli już tu bywałaś/eś, cieszę się, że znowu się widzimy. Jeśli jesteś tu nowa/y, witaj. Mam na imię Ola i zajmuję się farbowaniem włókien naturalnych roślinami. Właśnie o tym tutaj piszę.

pracownia farbiarska


Dzikie Barwy, czyli blog, warsztaty, sklep i książka o tym tytule, to dla mnie okazja do podzielenia się z Wami doświadczeniami, spostrzeżeniami, przepisami, umiejętnościami. Jestem jedną z wielu osób, które zainteresowały się barwnikami roślinnymi i praktykują w tej dziedzinie. Robię to na swój sposób, czerpiąc z tradycji, ze współczesności, z wiedzy botanicznej, z historii sztuki oraz własnych eksperymentów i lat pracy – zarówno z tkaniną, jak i roślinami. Staram się przede wszystkim inspirować, otwierać, nie zaś zamykać.

W zasadzie każdy post tutaj, wpis w mediach społecznościowych, karta książki – wszystkie są utrzymane w tym samym duchu. Koncentruję się na pewnych aspektach, inne pomijając świadomie. Daleko mi do fanatyzmu w jakimkolwiek temacie. Jednakże ostatnio spotkałam się z wielkim niezrozumieniem mojego przekazu i zarzutami, że jest on właśnie taki, a powinien być inny. Zarzuty były poważne, ba! – niektóre nawet obraźliwe. Cóż, żyjemy w czasach, gdzie już i tak wiele nas dzieli… a jednak istnieją osoby, które nawet na tym, jakże neutralnym przecież, kolorowym poletku, szukają zwady i dążą do konfliktu. Nie chcę się na tym skupiać. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, potrzeba nam wzajemnego zrozumienia, szacunku, umiejętności słuchania i prawdziwej rozmowy, opartej na uważności i wzajemności. Dlatego postanowiłam raz jeszcze przedstawić Wam swoją prawdę, opisać wybory i metody pracy. Dla naszego lepszego zrozumienia, łatwiejszego kontaktu i uniknięcia rozczarowań.

Jak pracuję? Co mnie interesuje w procesie barwienia, a co nie? Co znajdziesz na blogu, w książce, a czego na pewno tam nie ma? Z czego wynika takie podejście?

Mam wykształcenie artystyczne, farbowanie to dla mnie tworzenie. Bardzo interesują mnie aspekty estetyczne tego zjawiska, dużo mniej chemiczne i fizyczne. Chcę przybliżyć Wam bogactwo, jakie drzemie w przyrodzie. Pokazać, że piękno otacza nas na każdym kroku. Uwrażliwić na nie. Zaprosić do podjęcia twórczych działań z roślinami, albo tylko rozkoszowania się nimi: tym co pachnie, uśmiecha się do nas na łące, szeleści, muska nasze dłonie. Do zatrzymania się, podziwiania, do wprowadzenia w swoje życie. Zapraszam także do bogatego, bardzo zmysłowego świata tkaniny.


Nie jestem rekonstruktorem historycznym, nie podążam za recepturami historycznie poprawnymi. Jeśli jednak pojawiają się w mojej pracy, zaznaczam, że pasują do danej epoki. Nie obrażaj się, że znajdziesz tutaj kąpiele z orzecha włoskiego czy sumaka octowca.


Moja wiedza o roślinach jest wynikiem pasji i wciąż rośnie. Nie jestem botanikiem ani biologiem. Jeśli zauważysz, gdy podam złą nazwę łacińską lub pomylę się w rozpoznaniu gatunku, napisz do mnie, będę wdzięczna za wskazówkę.

Działam w różnych miejscach, ale żadne z nich nie jest sterylnym laboratorium. Korzystam ze sprzętów niezbędnych, ale niekoniecznie wysoko specjalistycznych. Nie używam elektronicznych narzędzi pomiarowych. Bardzo rzadko mierzę temperaturę kąpieli. Papierki lakmusowe stosuję czasami, ale nie jest to codzienność. Moja waga ma dokładność do 1g. Wybrałam tak, ponieważ nie mam potrzeby tak ścisłego kontrolowania procesu. Analizuję go, obserwując, notując każdy etap i zmiany zachodzące podczas barwienia. Z tych doświadczeń powstało już 7 opasłych tomów próbnika, prezentujących kolory powstałe z konkretnych kąpieli i przepisów. Jednakże nie interesuje mnie aptekarskie odważanie lub farbowanie wyłącznie w wodzie destylowanej, o stałym pH. Życie nauczyło mnie, że im więcej chcemy kontrolować, tym bardziej się rozczarujemy. Lata pracy z roślinami i włóknami pokazały, że nie ma sensu zamykanie ich w laboratoryjnych warunkach. Nie chcę ważyć i mierzyć kolorów. Nie przeszkadza to jednak, byś Ty podjęła/podjął takie regularne pomiary i notatki. Możliwe, że Tobie będą przydatne.

pracownia farbiarska


Unikam chemii. Staram się stosować bezpieczne i naturalne bejce i środki pomocnicze. Nie zniechęcam do farbowania z użyciem chromu, miedzi czy cynku, ale nie piszę o tym tutaj.


Przekazuję Wam wyniki moich działań, efekty pracy, dzielę się tym, co mam najlepsze. Również błędami, abyście mogli ich uniknąć. Receptury, które prezentuję, są zgodne z moimi wielokrotnymi doświadczeniami. Jednakże, nie obiecuję, że u Ciebie dadzą identyczne efekty. Unikalny charakter procesu naturalnego barwienia powoduje, że drobna zmiana może doprowadzić do zupełnie innych rezultatów. Możesz zbudować inne odcienie, a czasem nawet inną paletę kolorów. Może Twoja kąpiel się wcale nie uda, a może osiągniesz spektakularny sukces. Nie traktuj, proszę, mojej książki czy bloga jako wyroczni. Ja też ich tak nie traktuję. Jeśli chcesz, wprowadzaj własne modyfikacje, poszukuj, doświadczaj, zobacz, co w Twojej pracowni zadziała.

To, co tutaj znajdziesz, to nie jedyne dobre przepisy. Jest wiele receptur, dostępnych w innych książkach, na blogach, grupach i forach. Są te bardziej chemiczne, są te typowo ekologiczne. Jedne wymagają długotrwałego oczekiwania, inne są szybkie i łatwe w obsłudze. Wybierz coś dla siebie. A jeśli znalazłaś/eś gdzieś ciekawą alternatywę dla opowieści na tym blogu – daj mi znać. Chętnie ją wypróbuję.

pracownia farbiarska

Farbowanie mogłabym porównać do jazdy konnej czy pływania – trzeba mieć na uwadze pewne zasady, sporo umiejętności i uważność. Ale nie ma sensu walczyć z koniem lub falą, trzeba raczej się z nimi zespolić i wspólnie podążać w obranym kierunku. A w trakcie, w razie potrzeby, ten kierunek zmienić. Zaufać, obserwować, cieszyć się chwilą. Nie przyspieszać, gdy druga strona chce zwolnić. Być otwartym na zmiany. Zwykle zachęcam do poddania się procesowi barwienia i płynięcia na tej kolorowej fali. Jeśli jednak potrzebujesz bardzo dokładnych naukowych badań i analiz, jest ich opisanych na świecie sporo i mogę Ci podpowiedzieć, jak do nich dotrzeć.


Zapraszam Cię do pracowni, na zajęcia, do lektury książki i bloga. Zapraszam do wspólnej pracy i lekkiej podróży przez świat naturalnych barwników i włókien. A jeśli chcesz mnie bliżej poznać, zajrzyj na stronę “O MNIE“.
Do zobaczenia!

Share: