Niedawno pisałam o kalinie koralowej i farbowaniu tkanin za pomocą jej kory. Dziś pochylę się nad pigmentem z kory kaliny. Pigment ekstrahowałam z pozostałości kąpieli barwiącej, z 56g świeżej kory udało mi się pofarbować tkaniny ze zdjęcia oraz uzyskać prawie 7g pigmentu. Objętościowo zajmuje sporo miejsca, bo jest lekki, ale okazał się być świetnej jakości. Co oznacza wysoka jakość i do czego się przydaje? Chodzi o nasycenie kolorem, z równoczesnym zachowaniem kruchości i plastyczności pigmentu. Zdarzają się rośliny i surowce, które nie pozwalają uzyskać pigmentu jednolitego ani dobrze łączącego się ze spoiwami. Powstaje wówczas proszek wyglądający jak piasek, który składa się z drobinek kamyczków o kilku barwach. Nawet po roztarciu w moździerzu na pyłek i przesianiu przez drobne sitko okazuje się, że taki pigment nadal się rozwarstwia, bo jedne jego drobinki są lżejsze, a inne cięższe. Takim surowcem są właśnie kwitnące kwiatostany leszczyny.
Pigment z kaliny
W przypadku kory kaliny pigment jest cudowny. Pięknie się rozwarstwił przy strącaniu, zostawiając przezroczysty supernatant. Wysechł szybko, pozostał w dobrym nasyceniu kolorem, w dodatku łatwo się rozcierał na drobny pył (a zdarzają się pigmenty roślinne twarde jak skała). Dzięki tym walorom, pokusiłam się o wypróbowanie na nim nowych receptur na kredki pastelowe suche. Zrobiłam trzy, każda z innych składników i proporcji i przetestowałam rysunek na różnych podłożach. Różnice w kolorach najlepiej widoczne są na ciemnym tle.
Pastele suche z różnych receptur
Pastela na samej górze (kalina 60B) ma zwiększoną ilość pigmentu względem spoiw i świetnie się trzyma w całości, a rysunek dobrze łączy się z papierem. Nie jest to regułą, gdyż pigment roślinny sam w sobie nie ma przyczepności do papieru, potrzebuje konkretnego łącznika. Jednocześnie pastela ta jest najmniej kredowa, tzn. trudno rozetrzeć kreskę, jest zwarta, podobnie jak ślad sepii. Najlepsza do wyrazistych kształtów, konturów i zamkniętych plam, ale również do pisania.
Kredka środkowa (kalina 60C) została rozjaśniona i zmieniłam proporcje niektórych spoiw, gdyż chciałam poszerzyć paletę o rozbielony odcień różu. Jest pastelą najłatwiej rozcierającą się na papierze z tych trzech, ale zarazem najmniej się trzyma kartki. Wobec tego będzie rewelacyjna do przejść tonalnych w kierunku bieli.
Ostatnią kredkę (kalina 60A) zrobiłam z receptury klasycznej, aby mieć punkt odniesienia jeśli chodzi o nasycenie kolorystyczne oraz przyczepność do papieru. I trzeba przyznać, to kredka uniwersalna. Nasycenie pigmentem średnie, zarazem rozciera się świetnie, zostając na papierze.

Wniosek
Jak widać barwniki naturalne zaklęte w pigmentach również dają nam szerokie pole do eksploracji koloru, zabawy tonacją, zgłębiania prawideł barw, spoiw i nasycenia. Wniosek jedyny, jaki zapisałam, to: czasem warto poeksperymentować, aby utwierdzić się w swojej najlepszej recepturze.
