Biała, a farbuje na różowo. Kora brzozy.

naturalne farbowanie tkanin korą drzew
Autor
5 lipca 2021

Z korą brzozy spotkałam się wielokrotnie i jeszcze do niedawna uważałam ten surowiec za niewarty uwagi. Zmieniło się to w tym roku, kiedy w okresie przedwiośnia natrafiłam na ciekawe znalezisko. Wypróbowałam je w kotle i od tej pory stałam się fanką kory brzozy.

Brzoza brodakwowata to drzewo pospolite w naszym krajobrazie. Nie jest wysokie, osiąga ok. 20 m, wyróżnia się lejącymi łodygami z szeleszczącymi liśćmi w kształcie serca (fachowo określane są jako romboidalno-jajowate). No i oczywiście korą, o kolorze białym, szczególnie w górnej części pnia.

Z brzozy pozyskuje się wiele różnorodnych surowców, począwszy od jadalnych (oskoła), leczniczych (herbata z liści, odwar z kory), poprzez drewno wykorzystywane w meblarstwie, aż po opał, węgiel drzewny, dziegieć czy smołę. Nas najbardziej interesuje wartość barwierska drzewa, która również jest niemała. Możemy korzystać z liści brzozy, które są świetnym surowcem dla osób początkujących i dają różne odcienie żółtego i zielonego, zależnie od pory zbioru. Dodatkowo kwiaty brzozy, czyli tzw. kotki, zasobne w pyłki, również nadają się do farbowania włókien i uzyskamy z nich podobną, żółto-zieloną paletę. Największym zaskoczeniem jednak będzie kora drzewa, dzięki której pofarbujemy tkaniny na różowo a nawet bordowo!

Teraz należy się kilka słów wyjaśnienia, dlaczego w książce “Dzikie barwy” rozdział o korze brzozy prezentuje paletę beżów i brązów, bez śladu nawet pudrowego różu? Temu “winne” są moje pierwsze liczne spotkania z korą brzozy, która oddała mi właśnie takie odcienie. Ponieważ powtórzyło się to kilkakrotnie, nie chciałam tracić czasu na ten surowiec i przyjęłam do wiadomości, że to jest jego maksimum.

naturalne farbowanie korą drzew

Zwykle pozyskiwałam materiał barwierski z oberwanych gałązek, które obdzierałam z wierzchniej, białej powłoczki, aby dotrzeć do wewnętrznej, bardziej mięsistej części kory. Takie zabiegi jednakże dały jedynie kolory brązowe. Innym razem skusiłam się na bardzo starą korę z pnia. Taki surowiec, mimo, że rozdrobniony i bardzo długo namoczony, również pokazał się jedynie od strony brązowej.

naturalne farbowanie korą drzew

A jednak! Panie, Panowie, warto próbować, poszukiwać i drążyć temat. W tym roku podczas przedwiosennego spraceru po lesie wiączyńskim (okolice Łodzi), weszłam niepostrzeżenie na teren wycinki. Składowane bele były głównie brzozami. A w niedalekiej okolicy, pełno wiórów, odłamków i części pni oraz kory. “Ta” kora wyglądała zupełnie inaczej – była soczysta, brunatna i pachnąca. Intuicyjnie napakowałam jej mnóstwo, ile tylko udźwignął wózek Gai.

Wyjątkowo jak na wyjątkową sytuację nie zapisałam receptury. To naprawdę rzadkość, bo kiedy mam do czynienia z surowcem nietuzinkowym lub przynajmniej obiecującym, to opisuję proces farbowania bardzo szczegółowo. A tymczasem nawet nie wiem, ile czasu gotowałam próbki w korze z wycinki. Pamiętam tylko, że je porządnie rozdrobniłam i namoczyłam przez noc przed barwieniem.

naturalne farbowanie korą drzew

Efekt tego farbowania bez przepisu zachęca do dalszych poczynań i po prostu pokażę Wam, jakie piękne kolory wyszły. Wersje były dwie, gdyż po nasyconych różach z pierwszego moczenia bez dodatków, postanowiłam w drugim etapie rozwinąć kąpiel sodą oczyszczoną. Soda jest znana z tego, że zmienia środowisko na zasadowe. W przypadku tradycyjnych przepisów na farbowanie korą drzew ma to pomóc w osiągnięciu koloru zbliżonego do czerwieni (o tym mówią m.in. skandynawskie receptury zw. z korą olchy i ługiem jako źródłem zasady). Tak też się stało z moją wyjątkową korą brzozy. Nie gotowałam jej w sodzie, tylko pozostawiłam kąpiel z próbkami tkanin na noc w garnku. Odcień zmierza w kierunku rudego.

Próbki na zdjęciu poniżej to głównie len, bawełna, a także konopie. Przędza to bielona pokrzywa i oczywiście wełna, tym razem z merynosa.

farbowanie korą drzew

Dodatkowe zdjęcie ma pokazać, że warto bejcować soją. Tkaniny bejcowane mlekiem sojowym (po lewej) oraz te bez jakiejkolwiek bejcy (po prawej) znacznie różnią się nasyceniem. Te próbki to 100% bawełna, batyst oraz tkanina o splocie skośnym. W didaskaliach dodam, że bejca ałunowa nie zmienia nasycenia. Co do siarczanu żelaza zaś, na pewno zdziała cuda, ale o tym innym razem.

naturalne farbowanie korą drzew

Tagi: , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top